OBRZĘDY RODZINNE

Wesele

W wieczór poprzedzający dzień wesela druhny schodziły się do domu panny młodej na tzw. wieniec. Robiły wianki dla młodej oraz do przystrojenia drzwi i izby w domu weselnym. Przygotowania potraw na  przyjęcie weselne rozpoczynano co najmniej tydzień przed weselem. Potrawy przygotowywano z produktów przynoszonych wcześniej przez osoby zaproszone na wesele. Były to najczęściej: jajka, ser, masło, mąka. Na bogate wesela rodzina młodej  lub młodego zabijała świnię lub cielaka. Potrawami najczęściej podawanymi na weselu był rosół czasem z kluskami lub ryżem, kasza jęczmienna, gotowana kapusta z grochem lub kawałkami mięsa. Podawano też solone śledzie, suchy krowi ser, oscypki. Nie mogło też zabraknąć kołaczy – placków drożdżowych ze serem pieczonych na słodko lub słono.

Panna młoda wyjeżdżając  do ślubu zabierała ze sobą zawinięte w szmatkę i schowane  pod bluzkę kawałki chleba i sera, co miało sprawić, że młode stado nigdy nie zazna głodu. Młodych w domu po powrocie z kościoła rodzice witali chlebem i solą. Podczas weselnej uczty potrawy roznosili i częstowali gości drużbowie i druhny. Ucztę weselną rozpoczynało uroczyste błogosławieniem   krojenie kołacza weselnego. Czynność ta należała do starostów. Młodzi po zajęciu wyznaczonego im miejsca za stołem, pili po garnuszku mleka by zapewnić sobie ładne potomstwo. Powstrzymywali się też od jedzenia na swoim weselu mięsa, co gwarantowało urodzaj w polu i powodzenie w hodowli w nowym gospodarstwie.

 

Narodziny i chrzciny.

Istniało powszechne przekonanie, że kobieta ciężarna ma tzw. smaki, tj. apetyt na określone potrawy. Te jej „zachcianki” kulinarne starano się zawsze zaspokoić, wierząc, że w przeciwnym razie temu kto tego nie zrobił myszy zniszczą ubrania i zapasy. Sądzono, że jeżeli kobieta chętnie je potrawy słodkie, to urodzi się dziewczynka, gdy zaś smakują jej potrawy ostre, słone na świat przyjdzie syn. Położnicę z niemowlęciem w kilka dni po porodzie odwiedzały kobiety z rodziny i sąsiedztwa przynosząc jej coś słodkiego: ciasto, miód, sok itp. Przebieg chrzcin zależał od zamożności rodziców i chrzestnych. Jeszcze na początku XX wieku prosto z kościoła uczestnicy chrztu szli do karczmy, gdzie ojciec i rodzice chrzestni dziecka częstowali przybyłych gości. Chrzciny w domu urządzali wyłącznie bogaci gospodarze. Poczęstunek składał się tu wyłącznie z kiełbasy, kołacza, a tylko wyjątkowo rosołem jak na weselu. Dzieci do trzeciego roku życia karmione były piersią. Niemowlęta zamiast smoczka dostawały do ssania tzw. wacek – zawinięty w szmatkę kawałek gotowanego karpiela, ugniecionego z odrobiną cukru i sera. Nieco starsze karmiono mlekiem, zupą z karpieli, kaszą. Podstawowym pożywieniem małych dzieci oprócz mleka, była rozmoczona w nim bułka, ale na przysmak ten mogli pozwolić sobie jedynie bogaci gospodarze.

 

Pogrzeb

Jeszcze na początku XX stulecia bliscy zmarłego nie urządzali poczęstunku po pogrzebie, czyli tzw. stypy. W późniejszych latach zaczęto na stypę zapraszać najbliższa rodzinę i sąsiadów do karczmy lub rzadziej do domu. Częstowano przybyłych kołaczem, alkoholem, serem. W relacjach mieszkańców okolic Babiej Góry z XIX stulecia zachowała się informacja  o rozdawaniu chleba lub moskala – placka pieczonego z owsianej mąki – obecnym na pogrzebie w kościele i na cmentarzu żebrakom, także biedakom, którzy przychodzili się modlić przy zwłokach zmarłego.